Obiecałeś, że wrócisz, wyszeptałeś
to roznamiętnionym głosem w moje potargane włosy, w pukle splątane jeszcze po
nocy, w oczy zaspane i zamknięte. Więc czekam na ciebie wieczorami i czekam na
ciebie dniami, wypatrując światła na ulicy, wypatrując znajomej sylwetki,
znajomego głosu, znajomego oddechu.
A ty nie wracasz wcale, pozwalasz
mi miotać się po coraz ciaśniejszym mieszkaniu, kruszyć paznokcie na twardych,
białych ścianach, które za nic nie chcą oddać twojego ciepła. Pozwalasz mi
krzyczeć w poduszki w niepewności i złości, zaciskać pięści tak mocno i desperacko, ale to nadal nic nie zmienia, a ciebie nadal nie ma.
Dlaczego cię nie ma?
//Już się bałam, że internet Cię pochłonął i nie wrócisz. No. To czas na komentarz.//
OdpowiedzUsuńTo o Celii? D: Nawias w tagach każe mi tak podejrzewać, noale. Nawet, jak nie o Celii, to mnie rusza. Nie chciało mi się liczyć, czy drabble ma pięćdziesiąt, czy sto słów, ale znów rusza. Tą prostotą, szybkim przejściem - z obietnicy, że wróci w fakt, że nadal go nie ma, że narratorka jest bezradna wobec całej sytuacji.
A jak to Celii to właśnie zyskała +100000 do sympatii, bo to nadaje jej zupełnie innego wymiaru. :< I jakoś przeżyję te załamującą wiadomość na Uvivu. ;-;
Pozdrawiam! ^^