Nie mam już do mojego umysłu dawnej czułości. Palce odmawiają
posłuszeństwa, nie chcą współpracować z głową, język zaczyna się plątać
bardzo nieprzystojnie, sam bełkot się spod niego wyrywa. Mój organizm mnie
chyba nie lubi, przewrotnie pozwala zachwycać się niebytem, słodkimi słowami,
które kiedyś skapywały z moich warg.
Teraz ledwo wypluwam litery, które sama muszę słodzić.
Zgubiłam klimat, zgubiłam natchnienie, nie umiem obłaskawić wyrazów, żadne
argumenty do nich nie docierają, błagania nie zmiękczają ich zimnych serc.
I czasem do głowy wedrze się myśl niepożądana, ale intensywna
i trująca, pada w końcu na podatny grunt.
A jeżeli ja już nie potrafię pisać?
W pierwszej chwili, zaraz po przeczytaniu, myślałam że to kolejny zawieszony blog. Dziwny tekst jak na pierwszy post, haha. :)
OdpowiedzUsuńDrabble to bardzo trudna forma, także podziwiam, że udało Ci się oddać tak wiele odczuć znanych wszystkim piszącym, w tak krótkim tekście. Myślę, że to siedzi w każdym z nas, lęk przed wypaleniem, nawet jeżeli nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Znów pochwalę szablon, bo nie przytłacza, pozwalając skupić się na opowiadaniach, miniaturkach czy też tym, co się tutaj jeszcze pojawi. Tworzysz je sama? :)
Pozdrawiam.
onomatopeja
A nawet nie pomyślałam o tym, publikując go, ale rzeczywiście tak to może wyglądać, ups. ;)
UsuńO, dziękuję. Ja bardzo lubię pisać drabble, w ogóle krótkie formy. Są takie... niezobowiązujące? Niemęczące? Łatwiejsze, bo nie chodzą po głowie przez sto lat i nie trzeba myśleć aż tyle, co przy tekstach długich, można po prostu przelać emocje. Oczyszczające to jest.
O, też mi się tak wydaje. Sama bardzo często mam wrażenie, że to koniec i nie napiszę już w życiu ani jednego słowa. Skomplikowana sprawa z tym pisaniem.
Bardzo dziękuję. Tak, tak, sama robię wszystkie swoje szablony, zawsze robiłam. Nie lubię, hm, dopasowywać się do cudzych. ;)
Bardzo dziękuję za komentarz!
Pozdrawiam cieplutko
Naele
O matko, moje zboczenie w stronę oglądania cudzych profili na coś się przydało! Ja już sobie w duchu marudzę, że nie ma nic nowego na Uvivu, poprawiam to, co mam z Ostatniej Krwi (czyt. z bólem serca wyrzucam absolutnie niepotrzebne wtręty i dzielę zdania. Walczymy ze słowotokiem, słowotok przeszkadza wszystkim czytelnikom) i wmawiam sobie, że na apel się wyśpię, a tu taka niespodzianka!
OdpowiedzUsuńCo do drabble - ja ich nie umiem pisać i podziwiam ludzi, którzy umieją. Bo to wcale nie jest takie proste: napisać kilkadziesiąt słów równo, mieć na nie ideę i cały ten sens w nich zawrzeć. Tobie się udało, a co więcej - przemówiłaś do prawdziwego lęku i odczuć każdego, komu naprawdę na pisaniu zależy. Naprawdę. Ja nie zliczę, ile razy ja siadałam przed monitorem, próbowałam pisać i tekst wydawał mi się absurdalnie wręcz ciężki i niestrawny. Miałam ochotę skasować każde słowo, ale wiedziałam, że napiszę jeszcze gorzej. I wtedy ta myśl przewodnia drabble'a, która mnie potrafiła naprawdę przerazić. xD Kiedy byłam młoda i głupia to niemal do łez doprowadzić. xD
Pozdrawiam ^^
Rosalia
Hahah, słowotok jest super, ale do czytania trochę mniej super. ;)
UsuńAaaa, apel. Nie martw się, skończysz szkołę, to już nikt Cię do wstawania nie zmusi!
Bardzo się cieszę. Ja tak mam wciąż i wciąż, zwłaszcza, że często mam przerwy od pisania. I za każdym razem jak zaczynam od nowa, to mam wrażenie, że wszystko jest obrzydliwie suche, kanciaste i w ogóle nie da się tego czytać. Okropna sprawa. A że aż do łez to rzeczywiście ogromna frustracja musiała być!
Bardzo dziękuję za komentarz!
Pozdrawiam cieplutko
Naele
Wiem, najgorsze, że niektóre zdania są tak długie, że łapię się na tym, że ich nie skończyłam. xD Ale hej, praca idzie w dobrym kierunku! XD
UsuńO ile skończę... Drugi września, a ja mam trzydzieści zadań do zrobienia. Na jutro. ;____; Jestem dzielną, małą Krukonką, dam radę. ;_;
To uczucie też znam, najlepsze na to jest właśnie przerw nie robić. Wtedy jakoś idzie. xD Ew. dać to, co na razie wyszło, do przeczytania komuś, niech oceni. xD Była, oj była. Teraz się już nie zdarza i Bogu dzięki.
Pozdrawiam ;)
A to widzę dygresje pełną parą. :D
UsuńNa pewno, co to dla prawdziwej Krukonki trzydzieści zadań! Brzmi jak rozgrzewka przed właściwą nauką! ^^
No u mnie z tymi przerwami właśnie różnie bywa, abo mam takie okresy, że napisać nie jestem w stanie dosłownie nic, a jak widzę pustą kartkę (czy to w Wordzie, czy też zwykłą), to dostaję palpitacji...
Chciałbym mieć problem pod tytułem "...JUŻ nie potrafię pisać". U mnie zwykle jest: po co to robisz, przecież nigdy się do tego nie nadawałeś, przestań męczyć innych swoją niewydarzoną twórczością ;)
OdpowiedzUsuńCzasem faktycznie jest ciężko się zmusić do pisania, ale zwykle jak już zacznę to się dość mocno wciągam i potem sam muszę sobie wyznaczać granicę, że czas już iść spać - piszę praktycznie tylko wieczorami i w nocy.
A, to też brzmi niewesoło. Ja sama podchodzę mocno krytycznie do swojej twórczości, ale czasem mi się zdarzy trafić na mój stary tekst, który mi się podoba. A skoro podoba się po takim czasie i jestem nawet zadziwiona, że spod moich palców to wyszło, to stąd też to "już" i postępujący paraliż literacki, z którym walczę zacięcie.
UsuńO, ja też. Najlepiej jest tak między pierwszą a czwartą, bo wtedy jest zupełny spokój, komunikacja miejska nie jeździ, wszyscy wszędzie śpią, nikt nie krzyczy na ulicy - idealne warunki do pisania! Sama mam problem z wyznaczaniem granic, bo cenię każdy moment, kiedy piszę płynnie i dużo, bo potem ładniejsze, okrąglejsze zdania powstają i w ogóle jakoś jest wszystko płynniejsze. A strasznie rzadko mi się to zdarza, niestety.